| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych | Księga gości | Forum dyskusyjne | Chat | Newsletter | Powiadom znajomego | Poczta | Facebook | Youtube | Google+ |
Polski English Deutsch
Wybrzeże Słowińskie Herb Słupska Mapa Lubinusa Słupsk Słupsk On-line Słupsk Słupsk
- | - Katalog Firm | Słupsk Powiat Firmy | Przetargi | Szukam/dam prace | Ogłoszenia | Pogoda | Kamery | Hejnał Słupski | Herb Słupska | Flaga Słupska | Społeczność Lokalna - | -
- | - Słupsk Powiat | Wyszukiwarka | Klimat | Kalendarz | Słupsk w liczbach | Miasta partnerskie | Plan miasta Słupska | Bezpieczny Słupsk | Bezrobocie Słupsk | Sylwester Słupsk - | -


Słupsk On-line Słupsk On-line / Atrakcje turystyczne / Ciekawostki ze Słupska / Klątwa księcia Ernesta Bogusława de Croy


Wybaczy nam chyba książę, że nie uhonorowaliśmy jego życzenia wyrażonego w testamencie, aby nie naruszać wiecznego spokoju jego doczesnych szczątków, ale nieubłagany czas niszczy skutecznie i trzeba wiele wysiłków, żeby temu przeciwdziałać. Chodzi również i o to, aby przez następne 300 lat "pamiątki książęce" znane były nie tylko z pożółkłych kart starych ksiąg.

Sztych z XVII w. przedstawiający ksiecia  Ernesta Bogusława  de Croy.Książę Ernest Bogusław de Croy, sporządzając na trzy lata przed śmiercią testament, przed notariuszem króla polskiego, groził klątwą tym wszystkim, którzy odważą się otwierać jego trumnę. Nie wiadomo, czy klątwa ta dotknęła rabusiów, którzy usiłowali ją otworzyć, być może w latach czterdziestych XX wieku. Stanisław Szpilewski, słupski historyk sztuki był jednym z członków komisji, która 4 lipca 1977 r. weszła do krypty nagrobnej w kościele św. Jacka, by wyjąć na światło dzienne książęce sarkofagi, zawierające zwłoki - księżnej Anny i księcia Ernesta Bogusława.

Motyw klątwy pojawił się w opowieściach w momencie, gdy weszliśmy do krypty - wspomina Zdzisław Daczkowski, Konserwator Zabytków. - Było trochę nieswojo. Ksiądz Jan Giriatowicz zapalił świece. Zrobił się nastrój podobny do towarzyszącego wydobyciu sarkofagów wawelskich. Nie spotkało nas żadne nieszczęście, bo w grobach nie było mikroorganizmów, które by nam zagroziły.

Tajemnice krypty

Przed wejściem do podziemi kościoła pw.Św. Jacka. Krypta nagrobna pod ołtarzem kościoła św. Jacka w Słupsku kryje wiele zagadek. Przez wiele lat jakby o niej zapomniano a zabytkowych sarkofagów nawet nie wymieniano w szczegółowych inwentarzach. Stanisław Szpilewski przypuszcza, że wejście do krypty zamurowano dla bezpieczeństwa po złożeniu w niej sarkofagu księcia Ernesta:

Być może nastąpiło to już w pierwszych latach XVIII wieku, kiedy to Pomorze stało się terenem działań militarnych w czasie wojny północnej (1700-1721).

W podziemiach były szczątki ludzkie (na zdj. widoczny ks.Antoni Giriatowicz- proboszcz kościoła św. Jacka). Od wewnątrz krypty w słupskim kościele zamkowym widoczne są zamurowane schodki prowadzące do nawy pod ołtarzem. Obecnie do krypty wchodzi się przez kwadratowy otwór wykuty w posadzce. Trudno ustalić, kiedy został on wykonany. Publikacje z lat 20. i 30. XX w., które powinny co najmniej wspomnieć o sarkofagach, nie zawierają o nich żadnej informacji. Przypuszczać więc można, że wejście do krypty zostało odmurowane dopiero w latach czterdziestych a ściślej przed rokiem 1945.

Z ustnych relacji osób pamiętających wnętrze kościoła z połowy roku 1945 wynika, że wejście do krypty już w tym czasie istniało. Z tych relacji wynika również, że wejście to było zamaskowane ozdobną blachą, przykrytą dywanem, na którym stała chrzcielnica. Istnienie chrzcielnicy potwierdza widokówka, wykonana przypuszczalnie w latach trzydziestych, przedstawiająca wnętrze kościoła.

Istniało więc w roku 1977 wielkie prawdopodobieństwo, że podziemna nekropolia odsłoni swoje wnętrze w stanie nienaruszonym. Oprócz komory książęcej, pod ołtarzem znajdowała się także druga krypta.

Szczątki wzbudzają zaiteresowanieKrypta księcia znajdowała się po lewej stronie ołtarza. Wejście do niej umieszczono pionowo, wprost z podłogi kościoła. Otwór był bardzo maleńki, właściwie był to rodzaj włazu. Później na tym miejscu stała przez wieki chrzcielnica.

Czy powojenne władze Słupska były zainteresowane skarbami ukrytymi w piwnicach kościoła, tego nie wiadomo. 

Co kryły trumny?

Sarkofagi zrobiły potężne wrażenie na tych, którzy się z nimi zetknęli. Pod ich urokiem przez wiele lat znajdował się Stanisław Szpilewski. Kiedy w 1984 r. zbliżała się pora wystawienia, po konserwacji, cynowych trumien na widok publiczny, tak o nich pisał:

Potężne cynowe trumny miały stać się eksponatami muzealnymi.Należą do wyjątkowo interesujących i rzadkich dzieł sztuki tego typu. Wykonano je z blach cynowych, ozdobionych bogatą dekoracją, na którą składają się: kartusze z herbami zmarłych, ich rodziców i dziadków a także inne, świadczące o pokrewieństwie ze znamienitymi rodami europejskimi, odpowiednie napisy, wieńce laurowe, główki aniołków, gryfy, lwy, trupie czaszki. Boki wież zdobione są wielce charakterystycznymi dla tych sarkofagów wizerunkami ciętych kwiatów. Tak wiec zgodnie z duchem baroku mamy tu z jednej strony symbole dostojności i potęgi a z drugiej, symbole przemijania życia i nieuchronności śmierci. Oba sarkofagi wykonane zostały w warsztacie gdańskich konwisarzy Gieselerów.

Warto wiedzieć, że nie od razu znani byli twórcy sarkofagów. Historia zazdrośnie strzeże swoich tajemnic. Kiedy w 1971 r. S. Szpilewski po raz pierwszy prezentował te niezwykłe dzieła sztuki, pisał:

Dwa podstawowe problemy, tzn. czas i miejsce powstania tych dzieł postawione zostały jako hipotezy i ze względu na brak materiałów źródłowych, brak znaków na sarkofagach, pozostały nie rozwiązane ostatecznie.

Uwieczniona na epitafium znajdyjącym się na ścianie kościoła św. Jacka księżna Anna identycznie wyglądała w trumnie. Pierwsze hipotezy łączyły powstanie sarkofagu księżnej ze środowiskiem konwisarskim Słupska a księcia z gdańskim artystą Andrzejem Schlüterem. Z czasem informacje te mogły być zweryfikowane. Nie mniej interesująca od samych sarkofagów była ich zawartość. 

Zdzisława Daczkowskiego zafascynował stan zachowania stroju, identyczny z widocznym na marmurowym epitafium. Np. kokardy na piersiach księżnej Anny, które doskonale się zachowały, choć pogrzeb był przecież w 1663 r. a zmarłą grzebano po trzech latach, jakie upłynęły od jej śmierci:

Sensacją było to, że zachowało się aż tyle cennych przedmiotów - wspomina konserwator zabytków. - W trumnie księcia nie było broni, ale za to była biżuteria - pierścionek i obrączka. Tkaniny były ogromnie uszkodzone, zachowały się dobrze tylko w miejscach, gdzie nie stykały się z ciałem.

Wydobycie i konserwacja przedmiotów trwała jakieś 6-7 lat. Później, z uwagi na ich wielką wartość historyczną umieszczono je w słupskim muzeum. 

Ostatni Gryfici?

Rzeźba księcia Ernesta pochodząca z jego epitafium. Książę Ernest Bogusław zapisał się w pamięci potomnych jako ostatni strażnik pamiątek po wymierającym rodzie Gryfitów - piewca jego wielkości i minionej chwały. Przez wiele dziesięcioleci pisano o nim, że umierając bezpotomnie, zamknął historię książąt pomorskich. Tymczasem w 1996 r. ukazała się książka słupskiego historyka - prof. Zygmunta Szultki, który odsłonił nieznane tajemnice Gryfitów i ujawnił m.in., że książę miał syna z nieprawego łoża. Dzieje związku ojca z synem mogłyby z powodzeniem służyć za intrygujący i bardzo dramatyczny scenariusz filmowy.

Księżna Anna uchodziła przez wieki za wzór cnót, stawiano ją na piedestałach za opiekę nad rodzimym językiem smołdzińskich Słowińców. Ale dociekliwi historycy doszukali się w kontaktach księżnej z pastorem Pontanusem, albo jak kto woli - Mostnikiem dwuznaczności, zaś wielka szlachetność księżnej została poddana w wątpliwość, bowiem posłała ona na stos dwie swoje dwórki - Rungę i Scholastykę, oskarżając je o czary.

Z oceny profesora Szultki wynika, że spadek po Gryfitach nadal czeka na odkrycie. Dokumenty znajdują się po części w Greifswaldzie, po części w Berlinie i Szczecinie. Być może kiedyś wszystkie zostaną ujawnione a wtedy trzeba będzie pisać zupełnie inną opowieść o ostatnich Gryfitach. 

Ostatni książę z rodu Gryfitów - Bogusław XIV zmarł bezpotomnie w 1637 r. Walki o sukcesję i wojna trzydziestoletnia przyniosły polityczny upadek Pomorza. Ziemie ostatecznie zostały podzielone przez Szwecję i Brandenburgię. Na te dramatyczne czasy przypadły lata życia księżnej Anny de Croy i jej syna.

Testament księcia

Testament księcia Ernesta Bogusława de Croya od wieków fascynuje historyków. Pokazuje także, jak ostatnia wola księcia była lekceważona przez wykonawców i potomnych.

Książę zmarł 28 stycznia 1684 r. Jego śmierć nie była zaskoczeniem dla nikogo, bowiem Ernest Bogusław od dawna chorował. 

Wolą księcia było, aby jego zwłoki zostały przewiezione drogą morską z Królewca do Gdańska a stąd lądem do Słupska. Transport miał się odbywać w spokoju, bez jakichkolwiek uroczystości, honorów czy bicia w dzwony. Za to powinno się odziać stu biednych mężczyzn Słupska w czarną, sukienną odzież. Fryderyk Wilhelm nie uszanował w pełni ostatniej woli zmarłego. Zarządził bowiem, aby zarządca domeny słupskiej, Henryk von Kamecke natychmiast udał się do Królewca i już 3 lutego zabrał stamtąd zwłoki przewożąc je do Słupska drogą lądową. Na przeszkodzie temu stanęła niepogoda oraz słaby lód na Wiśle. Dlatego kondukt pogrzebowy opuścił Królewiec w czwartek 9 lutego. (...)

Transport z Królewca do Słupska trwał aż do 16 marca. Tego dnia o godz. 20 kondukt stanął na staromiejskim przedmieściu. (...)

Główne uroczystości żałobne odbyły się następnego dnia, czyli 17 marca 1684 r. w kościele zamkowym, mimo, że sarkofag nie był jeszcze gotowy (...). trumnę wniosło do kościoła 12 szlachciców. Po uroczystościach kościelnych kamerdyner księcia przełożył zwłoki do zastępczej miedzianej trumny, którą wstawiono do krypty kościoła zamkowego przy boku księżnej Anny. Po nadejściu cynowego sarkofagu urzędnicy domeny słupskiej mieli wyjąć miedzianą trumnę, zwłoki przełożyć do sarkofagu, zamknąć go i zaplombować. (...)

W pomniejszaniu spadku po księciu brało udział wiele osób. Do przykrych incydentów należy zaliczyć włamanie do gabinetu księcia w słupskim zamku, gdzie złożono najwartościowsze przedmioty. Miało to miejsce zaledwie 10 dni po pochówku.

Zmarłego okradano nie tylko z drogocennych przedmiotów, książek i dzieł sztuki. Nie uszanowano jego ostatniej woli w wielu sprawach. Dla słupszczan bolesna była utrata książęcej biblioteki, która wedle testamentu miała przejść na własność miasta, pod warunkiem, że będzie powszechnie dostępna. Jednak już w roku 1731 bogate wyposażenie słupskiego zamku i drogocenna biblioteka zostały, na polecenie Fryderyka Wielkiego, wywiezione do Berlina.

Nigdy nie zrealizowano życzenia księcia, by na wzgórzu Rowokół stanęła latarnia morska nazywana "po wsze czasy" - Wieżą Croya. Pisał książę:

Rozważałem możliwość wybudowania na szczycie góry Rowokół latarni morskiej, aby żeglarze i statki mogły z niej korzystać. Mimo szczerych chęci nie mogłem po dzień dzisiejszy tego zamiaru zrealizować. Tak pragnę, Bóg mi świadkiem, aby wieża taka nieodzownie i jeżeli to jest możliwe, jeszcze za mego życia zbudowana została. (...) Gdyby się to za życia mego nie powiodło- pilnie i należycie upraszam wielmożów przyszłych pokoleń, żyjących w tej miejscowości, aby podjęli ją i potraktowali jako pamiątkę po mnie.

Smołdzinianie woli księcia nie wypełnili, ale nie słychać, by ich za to jakaś kara spotkała. Chociaż, jakby dobrze się przyjrzeć historii Smołdzina, to nieszczęść by się sporo nazbierało.

O testamencie księcia napisano wiele, bowiem nie tylko bogactwo Gryfitów fascynowało potomnych, ale i kunszt literacki samego dokumentu. Szczeciński historyk prof. Zygmunt Boras - autor książki "Książęta Pomorza Zachodniego" tak opisuje podział najcenniejszych przedmiotów rodu Gryfitów, które zostały w spuściźnie księcia:

Spadek Gryfitów pozostawał w całości aż do roku 1684, kiedy Ernest Bogusław zmarł w Królewcu. Dopiero po jego śmierci ruchome dobra książąt pomorskich zostały podzielone, zgodnie z testamentem zmarłego.

Wielki Elektor, od którego zmarły otrzymał godność namiestnika w Prusach Książęcych, przejął oprócz znacznego kapitału, również "największy i najprzedniejszy unikat ze wszystkich, jakie posiadał dom książęcy na Pomorzu" a mianowicie miecz Bogusława X - dar od papieża Aleksandra VI. Żona elektora- Dorota otrzymała ów sławny sepet Filipa II a syn elektora Fryderyk III - dostał zbiór medali Filipa II.

Bogate, pomorskie srebra stołowe dostały się w ręce księcia Ferdynanda Franciszka Józefa de Croy, który był kuzynem księcia Ernesta Bogusława.

Uniwersytet w Gryfii, w którego murach się uczył książę, otrzymał w testamencie słynny gobelin, przedstawiający rodzinę księcia Filipa I, ciężki, złoty łańcuch z miniaturami rodziców Ernesta Bogusława a także sygnet księcia Bogusława XIV. Łańcuch i sygnet stały się odtąd insygniami rektora tej uczelni.

W swym zapisie książę nie pominął także kapituły kamieńskiej, której był formalnym biskupem, przekazując do skarbca katedry srebrny dzban księcia Ulryka oraz przetykane złotą nicią antepedium.

Kościół zamkowy w Słupsku, w którym spoczęły, obok zwłok matki, zwłoki księcia, otrzymał w testamencie cenne arrasy książąt pomorskich, z których jednak żaden nie dotrwał do naszych czasów.

Po śmierci księcia Ernesta dziedzictwo Gryfitów legło w gruzach. Pewnie dlatego wszelkie pamiątki po książętach pomorskich, którzy uczynili Pomorze silnym, samodzielnym państwem są dziś bezcenne. Stanisław Szpilewski napisał:

Pamiątki wydobyte z trumien można oglądać w Muzeum Pomorza Środkowego.Słupsk znajduje się, mimo wszystko w najlepszej sytuacji.

I jest to prawda! Słupsk zgromadził bardzo wiele dzieł sztuki i przedmiotów pamiętających ostatnich Gryfitów. W kościele św. Jacka zgromadzono najwięcej dzieł książęcych. Po dziś dzień znajdują się tam wspaniałe epitafia nagrobne księżnej Anny i jej syna. (Te dwa dzieła sztuki są tematem na odrębną opowieść.) Książęce organy nadal grają. Natomiast w salach Muzeum Pomorza Środkowego każdy może obejrzeć pamiątki po ostatnich Gryfitach, wydobyte z sarkofagów w 1977 r. oraz inne, należące do nich przedmioty, ocalone przed zniszczeniem.

Zobacz również:
- Księstwo Słupskie

Tekst: Grupa Słowińskie na podstawie książki pt. "Słupsk miasto niezwykłe" autorstwa Jolanty Nitkowskiej-Węglarz.

Największy wybór ciekawych książek ze Słupska do nabycia w Księgarnia Gryf.




Gry, tapety, aplikacje, polifonia i... wszystko na komórkę kliknij tutaj>>>


Web Informer Button